4-te urodzinki mopsinki

Kochani!

Ostatnio Pańcia spędziła w kuchni trochę więcej czasu niż zwykle, zapachy były nieziemskie, ale nie dostałam garnka do wylizania jak oczekiwałam. Ale Pańcia mówi, że miałabym wtedy całą mordę do mycia, więc może i dobrze ;)

Następnego dnia pojechaliśmy do rodziców Państwa pod Łodzią, jak zwykle poszliśmy na spacer do ogrodu i tam dostałam torcik indyczo-wołowy z marchewką i groszkiem ozdobiony moimi ulubionymi stokrotkami :)

Na torciku znajdowało się dziwne cóś z pieskiem, które płonęło. Okazało się, że to świeczka i wszystko to z uwagi na moje 4 urodzinki.

Chwilę zadumałam się nad swoim życiem. Czas tak szybko płynie. Niedawno byłam jeszcze szczeniakiem i obchodziłam swoje pierwsze urodzinki, a tu już cztery! Na ludzkie lata, to ja już się zbliżam do 30-stki, pora się ustatkować chyba ;)

Pańcia pomogła mi zdmuchnąć świeczkę, a ja pomyślałam sobie życzenie ;) Nie zdradzę go Wam, aby na pewno się spełniło :)

W końcu mogłam przystąpić do konsumpcji :)

Pańcia rób mi częściej takie żarełko, bo to jest pychotka. Wiem, że jestem na diecie rozpuszczającej kamienie w pęcherzu, ale raz na jakiś czas nie zaszkodzi trochę prawdziwego mięska :P

Mniam, mniam, mniam. Torcik znikał bardzo szybko.

Okazało się nawet, że mam bardzo długą szyję…

Nie skończyłam jeszcze wylizywać talerza (a musiał być wyczyszczony na błysk), a Pańcia zaczęła mi machać przed oczami jakimś fioletowym potworkiem…

Nie byłam zbytnio zainteresowana swoim prezentem ;)

Pańcia może i fajna ta ośmiornica, ale muszę się do niej przekonać.

Na pewno będzie idealna do zabaw z innymi mopsami.

Buziaki dla wszystkich czytelników od 4 letniej, aczkolwiek ciałem i duchem szczeniaczkowej jeszcze Pumby :)

Leave a Reply

*