Wiosenny urlop Pańcia

By Pumba on Kwiecień 16th, 2014

Kochani! Jak Pańcio ma wolne, to ja jestem zawsze zabiegana, sami zobaczcie, ile miejsc udało mi się odwiedzić podczas jego urlopu dwa tygodnie temu. Patatajałam aż uszy latały ;)

Zaczęliśmy od odwiedzin w jednym z naszych ulubionych parków, czyli na Zdrowiu.

Nie mogłam się nadziwić tej masie zieleni, jaka opanowała park, a to dopiero początek ;)

Kaczki dobrały się już w pary. Wszędzie wśród zwierzaków panuje ożywienie.

Ja tradycyjnie polatałam z patolkiem, a może raczej cygarem ;)

Pańcia postanowiła nauczyć mnie aportować. No lepiej późno niż później, ale rozmiar kijka nie za bardzo dobrała ;)

Ale i tak zabawa była przednia.

Byliśmy też na chojeńskiej górce, zwanej przez rodzinę Pańcia kojsami ;)

Roztacza się stamtąd panorama całej niemal Łodzi, te bardziej industrialne fragmenty… i te bardziej zielone…

Piękne rozkwitły śliwy. Grodzisko też jest całe w rozkwicie. Ciocia Bogusia zrobiła nam śliczne zdjęcia :)

Pola całe zielone…

Wytropiłam nawet jedną sarnę…

Pobawiłam się też szyszkami…

A właściwie to patrzyłam tylko jak je rzucają ;)

Pojechaliśmy też do naszego ulubionego magicznego dłutowskiego lasu. A tam…

Nie mogłam wprost uwierzyć, co tam się stało. Większość dróg wyasfaltowanych, utwardzonych… ech…

Może mi ktoś wytłumaczyć, co się stało z naszym lasem???

Najchętniej zrobiłabym w tył zwrot, ale Państwo ciągnęli dalej. Na szczęście część lasu jest nadal w nienaruszonym stanie i przypomina nasz dawny las!

Biegałam więc ze szczęścia, że chociaż kawałek jest bez zmian, ten gdzie Państwo zbierają podgrzybki co roku jesienią.

Stan mojego umysłu najlepiej odzwierciedla seria zdjęć zrobiona przez Pańcię…

Znaczy się pomieszanie z poplątaniem… Cieszyłam się resztką lasu, ile mogłam.

Podziwiałam piękne leśne ostępy… przy dźwiękach F16…

A tu znowu w oddali pojawił się asfalt i sprowadzono mnie na ziemię…

I ja Pumba pytam się lokalnych władz, po co to wszystko, dlaczego niszczymy ostatnie enklawy spokoju i zieleni?

Jaka jest przyjemność w chodzeniu po asfalcie? W ten ciepły kwietniowy dzień już nagrzewał się niemiłosiernie, a co dopiero będzie podczas letnich upałów… To już nie jest miejsce dla mopsa…

Brak mi słów…

Wczesna wiosna w Parowach Janinowskich

By Pumba on Kwiecień 13th, 2014

Jestem Wam winna relację ze spacerku łódzkich mopsików po Parowach Janinowskich. Spotkaliśmy się tam dwa tygodnie temu. Spodziewaliśmy się wybujałej zieleni, a przynajmniej dywanu z zawilców, niestety tych było jeszcze jak na lekarstwo. Ale może to dobrze, bo gdy tydzień później pojechałam z Państwem do lasu z kwitnącymi zawilcami, zaatakowała nas gromada kleszczy. Podejrzewamy, że czaiły się na nas właśnie w tych pięknych kwiatkach. Po 50 m spacerów i kilku strąconych potworach, postanowiliśmy zawrócić. Ale wróćmy do spacerku po parowach. Miejsce to jest naprawdę magiczne, niezależnie od pory roku! Jesienią w spacerku po nich towarzyszyli mi Mila, Łobuz i Holka. Tym razem nasze grono się nieco powiększyło, bo był Putin, Czubek, Coodi i jeszcze dwa gryfoniki francuskie: Jakub i Kiwi.

Coodi latała jak szalona, zachwycona nową miejscówka spacerową.

Ja też lubię tam biegać, a Łobuz to już w ogóle, on to jest jakiś liściasty potwór, uwielbia liście!

Znów męczył swojego Pana, aby zrobił mu kijek z nadzianym na niego liściem, aby mógł za nim cały czas biegać ;)

Czubek podziwiał krajobrazy i dumnie prezentował nowe szeleczki :)

Ale nie za bardzo chciał brykać ze mną po stokach parowów ;)

Ja uwielbiam taki offroad :)

Niedługo, już tradycyjnie, ustawiała się mopsowa kolejka do wodopoju :)

I mopsy chętnie szły na rączki do swoich i nie swoich ludziaków ;)

Putin znalazł się na rękach siostry Coodi :)

Rodzice Coodi przytulali po kolei wszystkie mopsiaki, Czubek nawet dostał  buziaka :)

Ja zostałam także wygłaskana, za co Coodi pokazała swojej Pańci jęzora ;)

Zrobiliśmy sobie też rodzinne zdjęcie :)

Łobuz także się nieco zmęczył i pozował ze swoją Pańcią. Mila musiała zostać w domu bo miała cieczkę.

Pańcio musiał zanieść mnie do samochodu :)

W następnym odcinku opowiem Wam, co robiłam podczas urlopu Pańcia :)

Powitanie wiosny 2014 w Lesie Lublinek

By Pumba on Marzec 24th, 2014

W sobotę razem z Kinią, Homerem, Kalinką, Montim, Bejbi, Czubkiem, Holką, Putinem i Amiką powitaliśmy wiosnę w Lesie Lublinek w Łodzi.

Trzy tygodnie nie widziałam swoich ziomali, więc była niezwykle podekscytowana. Jak to mówią niektórzy – miałam „mopsiki” w oczach :P

Latałam jak szalona…

Część mopsów również dokazywała na całego. Chyba najwięcej energii mieli Homer i Kalinka.

Najmłodsza w naszym gronie Amika również zaczęła spacer od szaleństw.

Ale później zabrakło już jej energii i cały czas odpoczywała przy nogach swojej mamy.

Ledwo trzymała się na łapkach.

Homer też się zmęczył i na nic zdały się moje zaprosiny do dalszej zabawy ;)

Ale nie dziwię się Homerkowi, w końcu ja też padłam…

Poznaliśmy też nowego kolegę, Montiego. Był nieco onieśmielony naszym towarzystwem, ale na pewno następnym razem będzie już lepiej :)

Kinia także poczuła wiosnę! Uśmiech miała od ucha do ucha :)

Okazuje się, że bardzo lubi pieszczoty.

Bejbi i Holka trzymały się razem. Bejbi tuż przy ogonie Holki lub na odwrót :)

Putin jak zwykle trzymał się nieco na uboczu, blisko swojego Pana.

Jemu najbardziej słonko dało się we znaki…

Pogoda była wręcz letnia, a nie wiosenna, więc szybko kończyła nam się woda. Niektórzy postanowili nawet odbyć pierwszą w tym roku kąpiel w stawie.

Czubek był najodważniejszy z nas wszystkich!

Holka zamoczyła całe podwozie i później dostała dzikiego pędu ;)

Ja zamoczyłam tylko łapki. Byłam tak zmęczona, że wracając znów skorzystałam z pomocy Pańcia :)

Po tym pięknym sobotnim dniu, w niedzielę pogoda się zepsuła i zaczęło padać. Miejmy nadzieję, że za tydzień na spacerku ze Stowarzyszeniem „M jak Mops” pogoda dopisze, a planujemy znów zwiedzać Parowy Janinowskie.

Niedzielny spacer w Łodzi mopsikom nie zaszkodzi

By Pumba on Marzec 3rd, 2014

Niedzielny spacer w Łodzi mopsikom nie zaszkodzi, a wręcz odwrotnie – polepszy ich kondycję i będzie wspaniałą okazją do zawarcia nowych znajomości i rozwinięcia dotychczasowych. Dlatego jeszcze raz zapraszam wszystkich mopsiarzy z Łodzi i okolic do dołączenia do nas. Informacje o wydarzeniach pojawiają się zawsze na profilu Stowarzyszenia „M jak Mops” na FB.

W ostatnią niedzielę spotkaliśmy się w Parku Zdrowie w składzie (od lewej na poniższym zdjęciu): Pumba, Holka, Bejbi, Mila, Łobuz, Coodi, Amika, Kluska i Putin. Pogoda nie była tak wspaniała jak tydzień temu, ale i tak bawiliśmy się znakomicie!

Na początku były mopsie pociągi, przywitania i dzikie harce.

Coodi znów była w świetnej formie, bardzo towarzyska i skora do zabawy.

Mila zawadiacka i kombinująca.

I Kluska niewiniątko, która zaczepiała mnie i zachęcała do zabawy podgryzając moje fałdki ;)

A ku ku! Pojawił się też Putin, który był na naszych pierwszych Mikołajkach w 2012 roku!

Przystojniak z niego! I jak pięknie pozuje do zdjęć!

Na początku był bardzo wycofany, ale później nawet trochę polatał :) Ma w charakterze coś takiego jak Holka, woli stać nieco z boku i obserwować niż dokazywać na całego z innymi mopsami. Ale ma swoje szalone momenty;)

Tak samo jak Holcia :) Która pokazała dziś swój „dziki pęd”

Łobuz miał, jak zwykle, niespożyte pokłady energii.

Tak mnie przegonił, że nie mogłam złapać tchu ;) A on niestrudzony , dalej latał..tym razem za listkiem na kijku ;)

Próbowałam go spacyfikować…

Ale nie dałam rady :)

Jak nieco odpoczęłam na rękach Pańcia, znów zaczęłam biegać.

Kluska bardzo chciała mi towarzyszyć…

Trudna ta nasza znajomość, bo obie temperamentne baby jesteśmy, ale powoli się docieramy ;)

Na spacerku była też Amika, słodki dzieciak :)

W pewnym momencie dołączył do nas jakiś wysoki brunet ;) Poszłam go przywitać :)

Okazało się, ze ma na imię Tobiasz i jest labradorem.

Zaraz okazało się, że nie tylko mnie się spodobał ;)

Bejbi posprzeczała się o niego z Kluską :)

Walczyłyśmy w trójkę o jego względy :)

Kluska bardzo zażarcie ;)

Aż Tobiasz nie mógł w to uwierzyć…

Mam nadzieję, że jeszcze uda mi się go spotkać na jakimś spacerku :) Do zobaczenia kochani, następny odcinek moich przygód już wkrótce!

Rozpoczęcie sezonu spacerowego

By Pumba on Luty 24th, 2014

Wszystko wskazuje na to, że wiosna przyszła do nas w tym roku dużo wcześniej. Łapka już w pełni zagojona, więc Pańcia postanowiła spróbować zorganizować razem ze Stowarzyszeniem „M jak Mops” pierwszy w tym roku mopsowy spacer. Planując go nawet nie przypuszczała, że w jego dniu temperatura na termometrach przekroczy 10°C w cieniu!

Porównajcie te dwa zdjęcia. Na pierwszym – ubiegłoroczne powitanie wiosny w dniu 7 kwietnia, poniżej zdjęcie z wczoraj. Miejsce to samo.

Na spacerku po Parku Baden Powella stawiły się następujące mopsiki: na zdjęciu od lewej: Frodo, Kluska, Benny, Fifka, Łobuz, Mila, Pumba, Kinia, Codi oraz Antosia. Szczególnie ucieszyła nas wizyta dwóch podopiecznych Stowarzyszenia „M jak Mops” Kini oraz Antosi. Antosia wraz ze swoim domowym bratem Bennym dojechała do nas aż z Ciechanowa!

Na zdjęciu powyżej Antosia, poniżej Benny.

Kinia zaskoczyła nas wszystkim swoją niespożytą energią. Szalała na całego. Pod koniec spaceru, gdy ledwo powłóczyłam łapkami ona nadal latała jak szalona. Cieszy nas fakt, że Kinia dołączyła do naszego spacerowego grona, mamy nadzieję, że Antosia i Benny jeszcze też nas odwiedzą!

Kolejnym zaskoczeniem była postawa Coodi podczas spaceru. Na wszystkich poprzednich była wycofana i nie szalała za bardzo z nami, tymczasem wczoraj biegała i dokazywała. Coodi tak trzymaj!

Poznałam też kilka innych nowych mopsików: Fifkę, Frodo i Kluskę.

Kluska bardzo przypomina mi Milę.

Wszystkie ciocie nas wytarmosiły za fałdy. A my prowadzeni przez Coodi lataliśmy jak szaleni. Wiosna, wiosna, wiosna!

Moja mina na tych zdjęciach mówi sama za siebie! Wspaniale jest znów spotkać swoich ziomali!

Po takich wysiłku trzeba było się nawodnić. Znów utworzyła się kolejka do wodopoju. A Kluska potrafi pić prosto z butelki, normalnie niesamowite! Też muszę się tak nauczyć!

I wiecie co czuję się jak gwiazda, bo mama Coodi zrobiła mi nawet masaż. Dziękuję :)

Pańcia za to mówi, że jestem żebrak i że zachowuję się, jakby mnie w domu nie karmili…

Za tydzień najprawdopodobniej spotkamy się w Parku „Zdrowie”. Śledźcie forum Stowarzyszenia, także na FB.

Pod kloszem ;)

By Pumba on Luty 13th, 2014

Kochani!

Jestem Wam winna jedną informację. W grudniu wyskoczył mi na łapce jakiś twardy guzek. Po miesiącu był dużo większy, nie pomogło przekłucie i smarowanie. Biopsja nie dała jednoznacznego wyniku, guzek rósł i zaczął mnie denerwować, więc zaczęłam go drapać i gryźć, więc Państwo zdecydowali się na wycięcie paskudy. Minął już prawie miesiąc i rana już prawie się zagoiła. Tylko na dwór wychodzę jeszcze w bandażu i buciku. Myślę, że w następny weekend będę mogła już hasać z innymi mopsikami. Wczoraj przyszedł wynik histopatologii i ten łobuz na łapce okazał się być histiocytomą, wyciętą w całości.

Dobrze, że już nie muszę chodzić w tym paskudztwie. Dostałam przydomek „lampka” od Państwa w tym czasie ;)

Moja pierwsza profesjonalna sesja studyjna

By Pumba on Luty 1st, 2014

Jakieś trzy miesiące temu Państwo zabrali mnie w zupełnie nowe miejsce. Myślałam, że jedziemy na kolejny spacer do któregoś z łódzkich parków, a tutaj zatrzymaliśmy się co prawda przy parku (Staromiejskim), ale poszliśmy w drugą stronę. Weszliśmy do jakiegoś pomieszczenia, przywitał nas tam bardzo sympatyczny Pan. Myślałam, że będzie jakaś zabawa, a tu Państwo zaczęli się pindrować, przebierać, przymierzać mi wszystkie możliwe ubranka… Wprowadzili mnie między jakieś dziwne wielkie parasole i kazali stać spokojnie. Robiłam co mogłam, ale ciągle się coś błyskało i nie za bardzo mi się to podobało. Okazało się, że to była moja pierwsza profesjonalna sesja studyjna. Profesjonalna, bo robiona przez wspaniałego fotografa Grzegorza Grzejszczaka z Fotofive, ja niestety nie podeszłam do niej zbyt profesjonalnie, miałam nawet małego focha, bo Pańcia próbowała mnie wbić w ubranko „muffinka”, którego bardzo nie lubię. Ale wracając do zdjęć, już pokazywałam Wam jego zdjęcia z ubiegłorocznej Mikołajkowej Parady Mopsów w Łodzi. A Pan Grzesiu robił też zdjęcia mojemu Państwu podczas ślubu i wesela kilka lat temu :)

Zobaczcie wyniki naszej jesiennej sesji studyjnej. Uważam, że pomimo mojej niechęci i tak zdjęcia się udały. Następnym razem bardziej się postaram, może będzie to sesja plenerowa? Takie wolę dużo bardziej!

Chcieli żebym pozowała z jakąś marchewą… gdyby jeszcze była prawdziwa, to może… ale tak… ;)

Portreciki :)

Moje pytanie brzmiało tutaj: co kaman, po co te lampy? i dlaczego ten Pan wydaje z siebie takie dziwne dźwięki ;)

W towarzystwie Państwa szło mi już znacznie lepiej! Bo w kupie zawsze raźniej ;)

Rodzina w komplecie :)

I nawet się uśmiechnęłam tutaj :)

Pańci ulubione zdjęcia to te dwa ostatnie:

Na końcu się rozluźniłam nieco i miałam bardziej normalną minę, muszę popracować nad mimiką przed obiektywem ;)

Dziękuję fotografowi za poświęcony mi czas. Następnym razem postaram się bardziej współpracować :)

Święta w Gdańsku

By Pumba on Styczeń 23rd, 2014

Tak, nieco mnie tutaj nie było. Ale musicie mi wybaczyć. W ostatni piątek miałam operację usunięcia guzka z lewej przedniej łapki, wcześniej Państwo próbowali go wyleczyć na różne sposoby, ale niestety się nie dało. Co to za paskudztwo było dowiem się za około 2 tygodnie. Tymczasem miesiąc temu Państwo zabrali mnie na kilkudniową wycieczkę do Gdańska. Spędziliśmy zatem Święta nietypowo, daleko od rodziny i znajomych, ale za to poznaliśmy nowe miejsca i… sami zobaczcie :)

Pierwszego dnia wieczorem przeszliśmy się Długiem Targiem. Panowała tam iście świąteczna atmosfera.

Otoczenie fontanny Neptuna było ładnie oświetlone.

Nad Motławą spotkała nad jednak przykra niespodzianka. Piękne otoczenie, barwne światełka odbijające się w wodzie, cisza, spokój… i raptem bardzo głośny wybuch petardy. Od tamtej chwili myślałam tylko o tym, żeby jak najszybciej wrócić do hotelu. Trzeba jeszcze zaznaczyć niestety jedną rzecz, w centrum Gdańska pies nie ma gdzie się załatwić, jest tam bardzo mało zieleni. Prawda, dzięki temu jest na pewno czyściej, ale władze miasta powinny bardziej przemyśleć tę sprawę. Przecież większość osób sprząta już po swoich pieskach.

W hotelu nieco się uspokoiłam i zaczęłam zwiedzać każdy kąt. Najbardziej podobało mi się pod łóżkiem ;)

I oczywiście na łóżku, takie posłanie to możecie mi Państwo w domu skombinować ;)

Następnego dnia Państwo zabrali mnie na spacer po bardziej przyjaznym psiakom obszarze miejskim, czyli parku. Na tapetę wzięliśmy Park Reagana.

Miałam naprawdę mnóstwo energii, już zapomniałam o wieczornych wydarzeniach poprzedniego dnia.

W pewnym momencie patrzę i oczom nie wierzę…

Znowu ta wielka woda, nad którą byliśmy na zlocie mopsów pół roku temu.

Od razu chciałam wejść do wody. Najlepiej wskoczyć z molo, ale Państwo mi nie pozwolili.

A Pańcia miała w planach sesję świąteczną…

Musiałam zatem uzbroić się w cierpliwość.

Woda okazała się zimniejsza niż ostatnio. Ale piasek pozostał taki sam.

Miękki i przyjemny :)

Ale fajnie!

Natknęliśmy się na wiele psiaków! Poznałam m.in. Misię i jej bardzo sympatycznego Pańcia. Warszawiaka, który przeprowadził się do Warszawy. Dzięki jego radom Państwo następnego dnia odwiedzili wspaniałą Twierdzę Gdańsk, z której roztacza się piękna panorama Gdańska i okolic. Szkoda tylko, że za jego radą Państwo nie zabrali mnie ze sobą, bo spokojnie tam można przyjść z psiakiem.

Ale wracając do Misi, była trochę nieufna w stosunku do mnie na początku…

Ale wykazała się niezwykłą cierpliwością, gdy chodziłam dookoła niej i ją obwąchiwałam.

Później poszłyśmy razem na spacer powrotny po Parku Reagana.

To był wspaniały dzień!

Następnego dnia wstaliśmy bardzo wcześnie i wybraliśmy się za radą Pańcia Misi do Gdyni Orłowa.

Molo jest tam prawie identyczne jak w Gdańsku Brzeźnie.

Ale otoczenie już zgoła inne. Znajduje się tutaj kawałek wybrzeża klifowego z cudnym rezerwatem Kępa Orłowska.

Wdrapanie się na sam szczyt było nielada wyzwaniem, ale ja lubię takie „off roady”.

Zejście było już trochę gorsze, ale na mojego Pańcia zawsze mogę liczyć.

Tak nam minął ten czas, na nadmorskich spacerkach, leniuchowaniu w hotelu oraz objadaniu się. Państwo byli jeszcze na Westerplatte oraz w Twierdzy Gdańsk. Aż szkoda, że byliśmy w Trójmieście tak krótki. Jest tam jeszcze wiele miejsc, w które chcielibyśmy się udać.

Do zobaczenia! Już niedługo pokażę Wam zdjęcia z mojej pierwszej profesjonalnej sesji studyjnej :)

Życzenia od Pumby

By Pumba on Grudzień 31st, 2013

Mikołajkowa parada mopsików Stowarzyszenia „M jak Mops”

By Pumba on Grudzień 29th, 2013

Święta spędziłam razem z Państwem w Trójmieście, o czym na pewno jeszcze tutaj opowiem ;) Tymczasem to już naprawdę ostatni dzwonek, aby pochwalić się Wam, w jakim świetnym Mikołajkowym spotkaniu brałam udział na początku grudnia.

Zdjęcia robił mój ulubiony (zaraz po Pańci i Pańciu) fotograf Grzegorz ze studia FOTOFIVE. W jego studiu na Północnej 5 w Łodzi miałam w październiku sesję zdjęciową, o której także napiszę niedługo na blogu.

W dniu parady akurat kończył się orkan Ksawery, było więc bardzo zimno i wietrznie, dlatego na spotkanie dotarło 11 mopsików zamiast zgłaszanej blisko dwudziestki mopsiastych.  Świąteczne stroje prezentowały zatem: Mila, Łobuz, Mr Fantastic, Bejbi, Holka, Pumba, Szelka, Paciunia, Benio Beneficjent, Coodi oraz Czubek.

Abyśmy nie zmarzli za bardzo, parada odbyła się w iście ekspresowym tempie. Przeszliśmy kawałek Piotrkowskiej od Pasażu Schillera do Pasażu Rubinsteina. Tak jak w poprzednim roku zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie przy Ławeczce Tuwima. Okazało się, że z uwagi na prace remontowe na reprezentacyjnym deptaku Łodzi, zabrano z niego tymczasowo Misia Uszatka, przy którym mopsiki zrobiły sobie fotkę w ubiegłym roku… Fortepianu Rubinsteina też już nie było… Zamiast tego Grzegorz zrobił nam świetne zdjęcie na schodach na Pasażu Rubinsteina (pierwsze z prezentowanych). Po krótkiej sesji szybko pomknęliśmy do naszego ulubionego bistro Zaraz Wracam, aby ogrzać łapki ;)

Wzbudzaliśmy oczywiście niemałą sensację wśród przechodniów :P

Benio, który przyjechał do nas aż z Ostrowca Świętokrzyskiego, przebrany był za renifera. Mila dumnie prezentowała swój norweski sweterek a Łobuz miał piękną świąteczną krawatkę.

Część z nas była już na niejednym spotkaniu w Zaraz Wracam, jednak Czubek miał lekkie opory przed wejściem do środka ;)

A tam na miejscu jak zwykle było cieplutko i można było powyciągać suszony makaron z dekoracji ;) Nasze wizyty natchnęły właścicieli do przygotowania na jednej ze ścian specjalnego malowidła z przedstawicielem naszego gatunku ;)

Jak już odparowały nam mordki i ogrzały się łapki, można było prawidło się ze wszystkimi przywitać.

Przypomnieć sobie stare znajomości :P

I razem pohasać ku uciesze lub zdziwieniu innych gości bistro ;)

Później impreza przeniosła się do stołu, przy którym siedziały ludziaki.

Wszyscy prezentowaliśmy swoje Mikołajkowe przebrania.

Jedni byli nieco zawstydzeni obecnością fotografa, drudzy mniej ;)

Benio zachwycił wszystkich swoją czapeczką-żabką :)

Łobuz popadł w  świąteczną zadumę…

Później było jeszcze losowanie Mikołajkowych prezentów, a potem większość mopsów legła w ramionach swoich właścicieli.

W imieniu Stowarzyszenia „M jak Mops” dziękuję wszystkim uczestnikom za przybycie i wspaniałą zabawę a Grzegorzowi Grzejszczakowi za świetne zdjęcia! A za rok znów zapraszamy na paradę :) Zapraszam też wszystkie mopsiki na spotkania organizowane przez „M jak Mops” o czym można się dowiedzieć na naszym forum lub na FB.