Wczesna wiosna w Parowach Janinowskich

Jestem Wam winna relację ze spacerku łódzkich mopsików po Parowach Janinowskich. Spotkaliśmy się tam dwa tygodnie temu. Spodziewaliśmy się wybujałej zieleni, a przynajmniej dywanu z zawilców, niestety tych było jeszcze jak na lekarstwo. Ale może to dobrze, bo gdy tydzień później pojechałam z Państwem do lasu z kwitnącymi zawilcami, zaatakowała nas gromada kleszczy. Podejrzewamy, że czaiły się na nas właśnie w tych pięknych kwiatkach. Po 50 m spacerów i kilku strąconych potworach, postanowiliśmy zawrócić. Ale wróćmy do spacerku po parowach. Miejsce to jest naprawdę magiczne, niezależnie od pory roku! Jesienią w spacerku po nich towarzyszyli mi Mila, Łobuz i Holka. Tym razem nasze grono się nieco powiększyło, bo był Putin, Czubek, Coodi i jeszcze dwa gryfoniki francuskie: Jakub i Kiwi.

Coodi latała jak szalona, zachwycona nową miejscówka spacerową.

Ja też lubię tam biegać, a Łobuz to już w ogóle, on to jest jakiś liściasty potwór, uwielbia liście!

Znów męczył swojego Pana, aby zrobił mu kijek z nadzianym na niego liściem, aby mógł za nim cały czas biegać ;)

Czubek podziwiał krajobrazy i dumnie prezentował nowe szeleczki :)

Ale nie za bardzo chciał brykać ze mną po stokach parowów ;)

Ja uwielbiam taki offroad :)

Niedługo, już tradycyjnie, ustawiała się mopsowa kolejka do wodopoju :)

I mopsy chętnie szły na rączki do swoich i nie swoich ludziaków ;)

Putin znalazł się na rękach siostry Coodi :)

Rodzice Coodi przytulali po kolei wszystkie mopsiaki, Czubek nawet dostał  buziaka :)

Ja zostałam także wygłaskana, za co Coodi pokazała swojej Pańci jęzora ;)

Zrobiliśmy sobie też rodzinne zdjęcie :)

Łobuz także się nieco zmęczył i pozował ze swoją Pańcią. Mila musiała zostać w domu bo miała cieczkę.

Pańcio musiał zanieść mnie do samochodu :)

W następnym odcinku opowiem Wam, co robiłam podczas urlopu Pańcia :)

Leave a Reply

*